Na potrzebę serca.

Czuję lęk...

 Co ja najlepszego wyrabiam. Obwiniam, doszukuje się czegoś czego nie ma. Nie ufam? Zazdroszczę coraz bardziej bo się boję. W Twoich drobnych gestach widzę to co najgorsze bo przypominają mi się tamte chwilę. Widzę obraz tych wiadomości od niej. Widzę jej twarz.  Spojrzenia. Jego oschły ton. Wszystko powraca. Tyle miesięcy był spokój. Zakochałam się. Nie zazdrościłam. Nie widziałam żadnej obawy aż do teraz. Moje zachowanie może wszystko popsuć. Jak to zatrzymać? Przecież każdy jest inny. Ty nie jesteś taki jak on. To, że on mnie skrzywdził nie znaczy, że Ty postąpisz tak samo. Jesteśmy ze sobą tak blisko. Jak nauczyć się ufać? Odczuwam lęk. Nie chce tkwić w czymś takim. Rozmowa pomogła na jakiś czas. Jednak momentami wszystko wraca od nowa tak jak w tej chwili. Czy mogę siebie prosić, że będę się powstrzymywać? Że będę ufać? Nie będę widziała wszystko w czarnych barwach? Nie mogę tego zaprzepaścić. 

 

uHY63agp.jpeg